Dzień nr 4

Muszę przyznać, że dzisiaj borelioza aż tak mi nie dokucza. Wczoraj wieczorem wyglądało gorzej. Miałem zawroty głowy i wymiotować mi się chciało. W miarę szybko zasnąłem i rano już było całkiem dobrze. Czuję się trochę rozbity. Tak jakbym miał grypę. Mam wodnisty katar i trochę boli głowa. Na szczęście z moim brzuszkiem jest już lepiej. Nie muszę już tak często chodzić do kibelka :) .
Zacząłem czytać o leczeniu naturalnym i powiem szczerze, że się troszkę podpaliłem i czasem zastanawiam się czy aby nie zrezygnować z antybiotyków. Podejrzewam, że będę je brał  do momentu załapania grzyba lub wyzdrowienia :) . Ale się rozmarzyłem. W sumie dobrze, bo to oznaka lepszego humorku.  A jak główka dobrze pracuje  to i z resztą lepiej.

Dodaj komentarz